• Wpisów:955
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:104 dni temu
  • Licznik odwiedzin:38 139 / 2763 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
REAGUJ TYLKO NA RZECZYWISTOŚĆ! SWOJE ŻYCIE SPĘDZASZ DZISIAJ!
  • awatar agy: a kto to taki :o pewnie wyewoluowales juz do takiego super czlowieka jakim mielismy sie stac zaczynajac co tydzien nowe zycia :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
smutno mi coś ostatnio boże i to chyba od natłoku myśli, rozsztormione morze!

spędziłem ostatnie trzy tygodnie w londynie i berlinie i rozintegrowałem się wewnętrznie jeszcze bardziej. wracam zawsze z toną chmur nad głową i nie mam nawet komu jej pokazać, a może nie umiem, a może trochę nie chcę, a może nie czuję, że ktoś zrozumie albo, że gadanie o tym ma sens? w każdym razie gdy znów jestem sam w domu i zasypiam, czuję, jakby za oknem był grudzień i bardzo zimno. w środku lata!

mam kilka cudownych osób wokół siebie i proaktywnie przypominam sobie, że szanuj i doceniaj, bo w kontekście kilku lat wstecz zrobiłeś naprawdę kilka kroków do przodu. z drugiej strony, człowiek jak to człowiek, wiem po sobie, że worek zwłok owinięty skórą i uruchomiony iskrą świadomości, więc trzeba zachować zdrowy dystans, i to całkiem spory.
i w tym trochę się gubię. pomiędzy zakochaniem w życiu i ludziach (czasem) i w poczuciu, że co z tego (często).

mam niby swoją misję, mniej więcej, i kilka ekscytujących planów, między innymi podróżniczych. ale nie czuję że mam kanał, w który mogę przelewać te myśli z głowy, żaden nie jest kompletny i wiem, że nigdy nie będzie, a myśli zostaną mocno okrojone przez sam ten kanał, gdy już się w coś przekują. nie wiem, czy piszę jasno! ale chodzi o to, że robię za mało kreatywnych rzeczy, które dla mnie coś znaczą.

więc póki co wszystko zostaje w głowie i przypomina kłębek kurzu, muszę zadbać o tę głowę, żeby skuteczniej pracowała i się trochę posprzątało. mam już plan - zero papierosów, zero alkoholu, zero junk jedzenia, regularne ćwiczenia i co najmniej 10 minut medytacji dziennie. czyli to co zawsze pomaga i co zawsze zaniedbuję.
ale jest LATO, WAKACJE, trzeba zadziałać! więc dziś drugi dzień detoksu i skupienia : )
 

 
oglądam sobie zdjęcia sprzed kilku lat i zastanawiam się, gdzie się podziała iskra w ludziach (i we mnie), która kiedyś rozpalała prawie każdy dzień!
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
weekend z chmurą w głowie, jutro w zamian dzień bez elektroniki <3
 

 
od urodzenia próbuję robić piosenki i w ogóle mi nie wychodzi, za dużo sampli i za dużo opcji, nienawidzę!!!

wczoraj wieczorem poczułem niezmącone niczym szczęście leżąc sobie w wiejskiej chatce po skończeniu chyba najlepszej do tej pory sesji, kocham świat, dziś nieszczęście bo nie ma urodzinowej piosenki, ale jutro też jest dzień!
 

 
J. nie przyjedzie, bo 'umiera' i 'poruszanie się wymaga za dużo energii', a ja jestem detektywem i widziałem na mapce, jak dzisiaj buszował po berlinie. jednak beznadzieja, bo już zacząłem sprzątać dom!

ale mam już mini plan. zostawię w domu komórę i pojadę na poszukiwanie wspomnień i zrobię podsumowanko, bo jak patrzę na ostatnie 3 lata, zdarzyły się niespotykane rzeczy i nie chcę o nich zapomnieć.

a w weekend będę spał w glinianym domku i trzaskał edytorial we wsi pod wrocławiem! i płakał, że promotor mnie okrzyczał, bo nic nie myślę o magisterce.
PS chomik jeszcze żyje :—)
 

 
siedzę i patrzę niepewnie ukradkiem na swojego chomika, zwierzątko z zamglonym umysłem i dwusekundową pamięcią, moje małe kochane, w akwarium tylko trociny bo baba nie pozwoliła mi kupić siana ('pokłuje go!' ) a obok stoi żel antybakteryjny żeby zawsze myć ręce i nie dostać wścieklizny. choć już dotykał mi twarzy i się nawet posikał przy moim pierwszym uścisku, czuję, że już się we mnie coś wylęga.

i wylęga nie tylko odchomikowa choroba, czuję zmultiplikowaną jaźń i sam już nie wiem co robię, co chcę, a co niekoniecznie. może tylko tyle, żeby znów uciekać od siebie i paradoksalnie wtedy znowu na siebie natrafić!

mam niedługo urodziny i nie mam jeszcze żadnego planu. ma przyjechać J., ale chyba nie chcę z nim, choć jak już przyjedzie to kaplica. kurde, życie = pułapka, a ja w niej sam/z chomikiem.
  • awatar Gość: O Boże, co Ty piszesz?! Musisz szukać ukrytego sensu - nie mozesz wszystkiego tak dosłownie! Musisz szerzej myślec i patrzeć, Kochanie ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
kurde, muszę się trochę wypisać!
przez ostatnie kilka miesięcy na każde pytanie 'elo elo co tam' miałem gadkę o zimowej hibernacji, o tym jaka straszna stagnacja, że a nic nie robię takiego, no i sobie ze smutną miną myślałem, że fajnie byłoby coś robić. i niby robiłem, ale same takie luzackie rzeczy, jedyne większe wyjście poza comfort zone to berlin i dekadenckie mieszkanie i umysł J., terytorium, na które przelałem prawie całą uwagę i trochę mnie to parzy do dzisiaj.

i w tym zatrzymaniu napisałem maila bo była internetowa akcja, że można dołączyć do ekipy na telekamerach i obejrzeć pracę na bekstejdżu. i mnie wzięli, i byłem tam w poniedziałek, i było super, choć stresu co nie miara! a ostatnio ciągle w takim stresie żyję, bo ciągle coś się wydarza, a ja z małego obłoczka robię w głowie burzową chmurę, no i później umysł zachmurzony, a ja zmęczony i zrezygnowany, ale wiem, że sam sobie to robię i że przecież super!

no ale taki na wpół szczęśliwy i na wpół zachmurzony wszedłem wczoraj do domu, żeby odsapnąć i ogarnąć wszystkie sprawki, bo nie ma nic fajniejszego niż wrócić z eskapady z jakimś materiałem i mieć trochę wolnego, żeby coś z tego zlepić.
no ale wchodzę do tego domu, a tu telefon, że ta marka z telekamer (a to dosyć potężna firma) chce, żebym nagrał dla nich backstage z jakiegoś większego pokazu, który jest w piątek. w bani natychmiast 5 tysięcy wymówek ale powiedziałem że ok, miło mi ale nie wiem i odezwę się. na początku myślałem że nie no, nie po to jechałem 8 godzin do domu, żeby zaraz znów jechać do warszawy, i dużo innych myśli z worka 'chcę spać do 14 przez najbliższy tydzieeeeń', aż puknąłem się najmocniej w czoło, zrobiłem pranie, ogarnąłem najważniejsze rzeczy, a teraz siedzę w autobusie do warszawy z uspokającą tabletką z wyciągiem z melisy w japie.

w tym roku, jak sobie zaplanowałem, przytulam do siebie wszystkie rzeczy (i ludzi), które na początku wydają mi się za dużym wyzwaniem albo zbyt męczące, bo tylko na takich można się czegoś nauczyć! a w tym wypadku nauczę się dokładnie tego co umiem najsłabiej, czyli praca w chaosie / panowanie nad chaosem w głowie, gdy dużo się dzieje. chciałem to mam, i chcę znaleźć w tym przyjemność a ze stresu zrobić przyjaciela, który najwięcej uczy!

ok, to chyba tyle, idę czytać instrukcję aparatu :\
 

 
JAK TEN CZAS PĘDZI, ja nie wierzę!
jest sobota, miałem od poniedziałku być w austrii ale - oczywiście - pękł mi dzban z wrzątkiem i poparzyłem sobie stopy, siedzę w domu, każdy dzień wygląda tak samo (chodzę spać o 7-8 rano i wstaję o 13-14, od dzisiaj to się zmieni!!!!), chce mi się palić, chce mi się wiecznie pić że aż usta suche, chce mi się słodkiego, sprzątam, nie odpisuję prawie nikomu, kocham kocham kocham FKA twigs i kelelę, niby cały czas coś robię a pod koniec dnia czuję że kolejny bezowocny dzień, zadręczam się i próbuję nadgonić, siedząc właśnie po nocach.
idę wysprzątać dół do końca, już pijany!
  • awatar fortress: @ptasia kupa: NO WIEM :(
  • awatar ptasia kupa: 'pękł mi dzban z wrzątkiem i poparzyłem sobie stopy' hahaha, przepraszam ale nie mogłam się powstrzymać :< Ty i Twoje przygody!
  • awatar Sometimes it has to hurt ;3: Ciekawy blog ;3 Zapraszam do mnie + zozstaw po sobie ślad...na pewno się odwdzięczę ^^ Z gory bardzo dziękuję i przepraszam za spam. MIŁEJ NOCKI ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
nowość na dziś – kupiłem nowe ćwiczenia w mojej ulubionej ćwiczeniowej aplikacji! i ustaliłem swoje morning i evening routines, jutro przetestuję i udoskonalę ✌

a na 11 idę do alergologa podramatyzować i wyłudzić skierowanie na alergie pokarmowe. ja już nie wiem od czego mam te wszystkie pryszcze!
teraz czas spać i robić sobie dobre nawyki, najbliższy tydzień będzie katastroficznie trudny psychicznie... nie wiem, jak to wszystko ogarnę, zaraz zrobię sobię kolejną mapę myśli żeby widzieć czarno na białym i spriorytetyzować!
 

 
od dzisiaj codziennie robię coś nowego albo inaczej!
dziś: lody bez cukru z wafelkiem bezglutenowym ✓

dzień w niezbyt dobrej aurze bo mam umysł jakby mi ktoś kamyków nawrzucał i się porobiły fale ~ ~ ~ ~
 

 
berlin był najlepszy na świecie a ja wróciłem z niego najszczęśliwszy!

czasami stoję, coś robię i zastanawiam się, czy to serio prawda i czy to naprawdę moje życie. brzmi dramatycznie ale to prawda! i co najważniejsze, takie momenty zdarzają się tylko, gdy spinam poślady i robię rzeczy, które leżą daleko od comfort zonu i normalnie nie mam na nie siły/odwagi.
teraz trochę nie wiem, jaka jest idealna proporcja między cudownym spokojem a robieniem tych rzeczy pozornie wbrew sobie, a jednak zupełnie naprawiając sobie mózg. i czy w ogóle jest taka granica, może nie można się nigdy przenigdy rozleniwiać i wracać do ciepłej nory?

nie wiem, ale jestem przyjemnie zdruzgotany! a w przyszłym tygodniu londyn, w którym znów się kilka razy przełamię, chyba jeszcze na tym źle nie wyszedłem (mało ten wpis depresyjny jak to mam w zwyczaju, ale poprawię się!)
a jutro o 5 rano wychodzę z domu bo jadę do wrocławia i szkoła ;/